Antyautorytet munduru
Policja – umundurowana i uzbrojona formacja przeznaczona do ochrony bezpieczeństwa ludzi i mienia oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Stworzona więc przez państwo jako fundament stabilności i bezpieczeństwa. Powinna wzbudzać autorytet, jeśli nawet nie merytoryczny to taki zwykły, ludzki. Jeśli ktoś włamie mi się do domu, okradnie mnie, skasuje mi samochód, pobije, lub będzie próbował to zrobić, mam prawo oczekiwać od policji i innych służb publicznych pomocy. Abstrahując już od obecnej kondycji tych służb, która nie jest imponująca – ludzie nie są przeszkoleni, wielu policjantów wcale nie czuje powołania do wykonywania tego zawodu, zajmują się sprawami błahymi, miast tymi które rzeczywiście winny być przez nich podejmowane, to mimo wszystko, od małego byłem wychowany w duchu autorytetu do munduru. Nawet jeśli patrzę na owy ciemny błękit z lekką podejrzliwością, to nie wyobrażam sobie wdawania się z policjantem w rękoczyny, pobicia go czy, to czego jesteśmy niedawno coraz częstszymi świadkami, zwykłego mordowania z zimną krwią.
Obecnie – według art. 222 § 1 k.k. – kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. – jak widać to za mało, aby odstraszyć ludzi od podnoszenia ręki na funkcjonariuszy.
Zastanawiam się czy nie mamy przypadkiem do czynienia z jakimś przedmurzem rewolucji. Jestem akurat po lekturze książki pt. “Rewolucje Europejskie” Charlesa Tilly’ego. Niezaprzeczalnie mamy obecnie problem trudnej młodzieży, która wkrótce wejdzie w dorosłe życie, prawdopodobnie wychowując kiedyś swoje dzieci w tym samym ulicznym credo. Pierwsze przykazanie ich dekalogu brzmi – Ubij psa ! Brakuje autorytetu dla munduru, policjant jest traktowany jak wróg, co jest kompletnym fiaskiem demokracji i sensu istnienia tej służby. Jeśli nic się w tej materii nie zmieni, to kiedyś każda akcja policji na miejskim osiedlu, może kończyć się regularną batalią na pistolety, noże, kije i Bóg wie co jeszcze.
Z całej Polski docierają informacje o napaściach na funkcjonariuszy mniej lub bardziej dotkliwych w swych skutkach. Ku pamieci:
-> śmierć policjanta, który próbował interweniować, mimo że nie był wtedy na służbie, wobec bandy dewastującej przystanek autobusowy
->ciężkie pobicie funkcjonariusza na Śląsku, zupełnie bez interwencji, tak po prostu aby zaimponować kolegom
->z ostatnich dni, oblanie benzyną i podpalenie dwóch policjantów którzy asystowali komornikowi przy wizycie u dłużnika – skutek, oboje walczą o życie w szpitalu.
-> co do interwencji komorniczych, to w innej wiosce 22-letnia funkcjonariuszka została zabita siekierą podczas wizyty u zalegającego, dodam że w samochodzie czekał na Nią jej mąż z kilkumiesięczną córeczką (aż żal mi komentować bezmyślności jej mordercy, co on chciał osiągnąć ja się pytam !?)
Nawet agencje reklamowe zaczynają już sprzedawać nagonkę na “psy”, adresowaną oczywiście do zdegenerowanej części społeczeństwa (która obawiam się, że z roku na rok wzrasta, wraz z ilością jej wylęgarni – osiedlami)
Może na razie nieco hiperbolizuję, twierdząc że mamy do czynienia z zaczątkami rewolucji, ale nie da się ukryć że coś zaczyna wrzeć. A bez autorytetu służb, które będą potrafiły zażegnać konflikt, jacyś radykałowie kiedyś mogą wyjść na ulice i z niej nie zejść. A wtedy rząd będzie musiał odpowiedzieć reakcją, jak nie policją to wojskiem. A to już wiemy do czego prowadzi.
-
Archiwa
- Listopad 2010 (1)
- Sierpień 2010 (1)
- Czerwiec 2010 (1)
- Kwiecień 2010 (2)
- Marzec 2010 (1)
- Luty 2010 (1)
- Styczeń 2010 (3)
- Październik 2009 (1)
- Wrzesień 2009 (3)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS

